Bellazzini: Sezon to maraton, musimy utrzymać stałe tempo
"Przyjazd tutaj robi niesamowite wrażenie. Od razu można zrozumieć historię i tradycję tego klubu, tego miasta. To trochę jak miejsce święte, do którego się wchodzi i od razu pojmuje, gdzie jesteśmy. To przynosi zaszczyt i dużą odpowiedzialność". Tak powiedział Tommaso Bellazzini podczas wizyty w siedzibie Fedelissimi wczoraj wieczorem z okazji odcinka inaugurującego trzeci sezon "Al Club con la Robur". Oto część wywiadu (inne fragmenty zostaną opublikowane w kolejnych dniach).
Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!
PIERWSZY BILANS: "Ocena jest bardzo pozytywna, uważam, że już dało się zauważyć dobrą strukturę. W tych pierwszych trzech oficjalnych meczach Siena pokazała się z dobrej strony, uzyskaliśmy dwa pozytywne wyniki i jeden negatywny, który był dość pechowy. Jesteśmy na dobrej drodze, biorąc pod uwagę, że zaczynaliśmy od zera. Drużyna została całkowicie przebudowana, podobnie jak sztab szkoleniowy".
PORAŻKA Z TAU: "Uważam, że trzeba starać się nie dać zbytnio wpłynąć na siebie przez wynik. Wiem, że to trudne, nieintuicyjne, bo emocje warunkują analizę. Ale my, ludzie pracujący w tym środowisku, musimy być możliwie jak najbardziej klarowni. Przeanalizowaliśmy statystyki: mieliśmy 81% posiadania piłki wobec 19% Tau. Oni mieli piłkę 9 minut, a my 45-50. Nasze expected goals, czyli wskaźnik pokazujący stworzone okazje bramkowe, wyniosło 2, ich 0,48. Mieliśmy ponad trzykrotnie więcej okazji niż Tau, co oznacza, że statystycznie, jeśli takie mecze powtarzają się w czasie... Oczywiście mamy wiele rzeczy do poprawy, ale dopuściliśmy do jednej poważnej okazji, kiedy zgubiliśmy krycie przy wybiciu bramkarza, a potem był strzał Carcaniego. Nie do pomyślenia jest, by nie dopuścić przeciwnika do niczego. Powtarzam: trzeba zachować dużą klarowność, nie dając się zbyt mocno warunkować wynikowi, który jest oczywiście najważniejszy".
Rzuty Karne: "Wyznaczonym wykonawcą jest Menghi, który jest kontuzjowany. Nardi na treningach pokazał niezawodność. Niestety, wszyscy mylą się przy karnych, wszyscy je pudłowali, ja również. Zawsze wskazuję dwóch wykonawców, przeciwko Tau byli to on i Somma, i to oni między sobą ustalają, który z nich się podejmie".
ORVIETANA: "Jak już wcześniej powiedziałem, staramy się nie dać zdominować przez wyniki, tylko przez same występy. Oczywiście psychologia jest bardzo delikatną kwestią u piłkarzy, więc normalne jest, że młody zespół, który zaczyna od zera i po pierwszym niekorzystnym wyniku, mimo dobrej gry, niesie ze sobą nieuniknione obciążenia. Orvietana to drużyna, która w zeszłym roku grała w finale play-off, zachowała dużą część tamtego składu i tego samego trenera. Boisko nie sprzyja naszemu stylowi gry. To był trudny mecz do rozegrania, uważam, że miał znaczącą wartość".
WYCZERPANIE: "Przy naszym stylu gry rywale długo biegają za piłką i może z tego wyniknąć mecz wyniszczający. Druga połowa w Orvieto była owocem pierwszej. Nie zawsze tak będzie, ale to może być stała, która się powtarza. Musimy mieć tego pełną świadomość, bo przestrzenie często otwierają się właśnie w drugiej połowie".
GRUPA E: "To bardzo trudna grupa, wszystkie mecze są skomplikowane. To banał powtarzany wiele razy, ale prawda. Podchodzimy do każdego meczu osobno, starając się zachować równowagę i wygrać jak najwięcej spotkań. Kiedy tabela stanie się wiarygodna? Nie wiem. Orvietana miała niezwykłą serię pod koniec zeszłego roku, wchodząc do play-off. Zawsze jest czas, by odrobić pozycje albo je stracić. Uważam, że rozgrywki to maraton, więc potrzebny jest możliwie najbardziej stały rytm, starając się być zrównoważonym w grze, w ocenach, by prowadzić solidny sezon".
POGGIBONSI: "To groźna drużyna, rozwijająca się, która sprawi nam trudności. Musimy mieć dużą uwagę i koncentrację, bo to absolutnie nie będzie łatwy mecz. Nie zagrają Menghi i Di Vincenzo. Cavallari? Nie wiemy, jak poważny jest problem z mięśniem prostym uda, oceniamy to ze sztabem medycznym. Mamy nadzieję, że będziemy mogli go mieć do dyspozycji".
OKRES NA TRYBUNACH ZA ZAWIESZENIE: "Jak to przeżywam? Bardzo źle. Oczywiście chciałbym być blisko chłopaków i przeżywanie meczu z trybun to coś nieprzyjemnego. Ale zaakceptowałem to, mam szczęście mieć bardzo kompetentny sztab, który zastępuje mnie w najlepszy możliwy sposób".
SZTAB TECHNICZNY: "Uważam, że trenerzy we współczesnym futbolu bez sztabu są całkowicie bezbronni, bez możliwości prawdziwego wyrażenia swojej pracy. Jesteśmy sztabem zgranym, złożonym z kompetentnych ludzi, którzy spędzają swoje dni, a może i noce, starając się jak najlepiej dla tej drużyny i tego klubu. Oczywiście wszyscy popełniamy błędy, ale staramy się dać z siebie wszystko, by osiągnąć najlepszy możliwy wynik. A to jest możliwe tylko wtedy, gdy powstają również wartości, głębokie relacje. Uważam, że to sekret, by stworzyć sprzyjające środowisko".
TRENINGI NA STADIONIE: "Chciałbym, żeby w niedzielę murawa była perfekcyjna, tak jak zawsze ją tu w Sienie zastałem, jak stół bilardowy. To była przyjemność, kiedy tu przyjeżdżałem grać. Przy naszym stylu gry uważam, że naprawdę ważne jest, by była w takim stanie. Z drugiej strony, dla nas to też korzyść, by móc trochę korzystać z boiska w tygodniu, bo daje nam prawdziwe wymiary i przestrzenie, inne niż te w Acquacalda. Trzeba znaleźć równowagę, by móc z niego korzystać, nie niszcząc go".
USTAWIENIA: "Rzeczy zmieniają się od meczu do meczu, ale powiedzmy, że bronimy w systemie z czterema obrońcami. Często 4-4-2, czasami 4-2-3-1, 4-4-1-1, od czasu do czasu także 4-3-3. W fazie posiadania to 3-2 (3 obrońców i 2 rozgrywających), a potem dwaj skrzydłowi bardzo wysoko i dwóch trequartisti w półprzestrzeniach. To 3-2-4-1, albo może bardziej 3-2-2-3, jeśli chcemy to nazwać".