Mastalli: Bycie poza kadrą to był najtrudniejszy moment w mojej karierze

Rozmiar tekstu: A A A

Podczas dzisiejszej konferencji prasowej w Acquacalda, Alessandro Mastalli opowiedział o trudnym okresie spędzonym poza kadrą zespołu oraz o późniejszym powrocie do drużyny. Od momentu ponownego włączenia do składu, pomocnik Sieny zanotował pięć występów, w tym dwa ostatnie w wyjściowym składzie, okraszone bramką i asystą.

Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!

OKRES POZA KADRĄ: "To był jeden z najgorszych momentów w mojej karierze, bo nigdy wcześniej nie spotkało mnie coś takiego. Podszedłem jednak do tego jak profesjonalista, w sposób odpowiedzialny, a klub, muszę to powiedzieć, nigdy niczego mi nie odmówił, zawsze miałem wszystko, czego potrzebowałem. Drużyna trenowała razem, ja osobno, według programu, który przygotowywał mi trener przygotowania fizycznego z dnia na dzień. Mimo to zawsze miałem w sobie iskrę, by wrócić, bo nie chcieliśmy opuszczać Sieny. Dobrze się tu czuję i robiłem wszystko, by zostać ponownie włączonym do zespołu, dając przykład i pozostając do dyspozycji klubu, trenera i drużyny".

LETNIE OKNO TRANSFEROWE: "Po informacji latem, że nie jestem w planach klubu, próbowałem znaleźć jakieś rozwiązanie, by zmienić otoczenie, choć dobrze mi było tutaj i musiałem znaleźć opcję odpowiednią także dla mojej rodziny. Co innego, gdy jest się młodym zawodnikiem i można swobodnie zdecydować o wyjeździe, a co innego, gdy ma się rodzinę i chce się zostać. Podjąłem decyzję, by zostać. Gdyby pojawiła się idealna oferta, pewnie bym odszedł, ale takiej nie było, więc zostałem".

PRZEŁOM: "Nastąpił wtedy, gdy po pierwszych dwóch miesiącach treningów indywidualnych zacząłem stopniowo trenować z drużyną. A miesiąc temu, kiedy odszedł Lucas, trener przyszedł do mnie, pogratulował mi zaangażowania i powiedział, że za pracę, jaką wykonałem, oraz za to, jakim jestem zawodnikiem, ponownie mnie włączy do zespołu. To sprawiło mi ogromną przyjemność".

INTEGRACJA Z ZESPOŁEM: "Kiedy trenujesz codziennie z grupą, mechanizmy gry same wchodzą do głowy, bo treningi zawsze opierają się na zasadach, których wymaga trener, a to ułatwia pracę. Oczywiście zawodnik musi być też sprytny, bo nie jest łatwo długo nie grać i od razu wejść w schematy. Treningi z drużyną bardzo mi pomogły i po powrocie do kadry nie miałem większych problemów".

ROLA OFENSYWNEGO POMOCNIKA: "Dobrze czuję się na pozycji ofensywnego pomocnika, bo grając wcześniej jako mezzala byłem już przyzwyczajony do poruszania się w tych strefach. Dzięki treningom i codziennym wskazówkom trenera nie mam problemów z adaptacją do tej nowej roli".

TAU: "W Altopascio powiedziałbym, że straciliśmy dwa punkty, bo Siena zawsze walczy o zwycięstwo. Patrząc jednak na przebieg meczu, można uznać ten remis za dobry punkt, bo na ich stadionie nikt nie wygrał. Z tego punktu widzenia był to ważny punkt".

CEL PLAY-OFF: "Biorąc pod uwagę jakość zespołu i to, co pokazaliśmy w poprzednich meczach, zasługiwaliśmy na coś więcej. Brakowało nam szczęścia i nie udało się tego osiągnąć. Mam nadzieję, że w rundzie rewanżowej fortuna będzie bardziej po naszej stronie, by wyrównać rachunki. Celem pozostaje play-off, a już od niedzieli chcemy wrócić do zwycięstw u siebie, na które czekamy od dawna".

NAJBLIŻSZE TRZY MIESIĄCE: "Na papierze mogą wydawać się łatwe, ale w rzeczywistości takie nie są. Gdy gra się przeciwko Sienie, każdy rozgrywa mecz życia, chce wygrać i się pokazać. Ze względu na nasz styl gry rywale nie mogą się doczekać starcia z nami i dają z siebie wszystko. My musimy zrobić to samo, zdobyć jak najwięcej punktów i wrócić do zwycięstw u siebie, co ostatnio nam się nie udawało".

ORVIETANA: "Caon to zawodnik, na którego trzeba zwrócić uwagę, ale nie jest jedyny. Na tabelę nie można patrzeć, każdy mecz jest inny. Trzeba mieć wolę zwycięstwa, by wziąć to, na co zasługujemy, bo poza dwoma ostatnimi spotkaniami rzeczywiście brakowało nam szczęścia, ale też nie zawsze potrafiliśmy to wykorzystać".

ZAŁAMANIE PO MECZU Z FOLIGNO: "Oglądanie tego z boku jest jeszcze gorsze. Wróciłem do gry w meczu z Grosseto i zdobyliśmy punkt, ale odczucia były podobne do tych z zeszłego roku po meczu z Livorno. Każdy sezon jest inny, ale taka myśl się pojawiła. Jakby Foligno było spotkaniem, które zwłaszcza dla nas, którzy rok temu przeżyli Livorno w jakiś sposób nas naznaczyło. Czy był to czynnik psychologiczny, trudno powiedzieć. Drużyna jest nowa, więc można to odnieść głównie do tych, którzy zostali. Gdy jednak wpadasz w taki tunel, zaczynasz o tym myśleć, to są sytuacje, które się przeżywa i które mogą powracać".

RODZINA: "Mogę powiedzieć, że żyję dla nich. Nie mogę się doczekać powrotu do domu, uściskania moich dzieci i spędzenia czasu z żoną. Mam nadzieję, że wkrótce znów zabiorę ich wszystkich na stadion, by zobaczyli mnie w grze".

iconautor: MentiX

icon 08.01.2026

icon10:16

iconźródło: sienaclubfedelissimi.it

iconfoto: sienaclubfedelissimi.it











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy