Paolucci: Z Giampaolo sprawy nie potoczyły się najlepiej

Rozmiar tekstu: A A A

"Siena w mojej karierze ma na pewno szczególne miejsce, ponieważ spędziłem tam dość długi okres, choć w różnych fazach i sytuacjach, w wielkim mieście, z ważnymi zawodnikami. Dobrze się tam czułem, to wspaniałe i gościnne miasto. Nadal śledzę je z sympatią za pośrednictwem kilku stron, które mówią o Sienie. Przy okazji chciałbym przesłać serdeczne pozdrowienia Nerminowi Hodzy i Serenie Saletti". Powiedział w rozmowie z Fedelissimo Online Michele Paolucci, były napastnik Robur, który ponad rok temu zakończył grę w piłkę, rozpoczynając przygodę jako dyrektor sportowy.

Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!

SĄ DWA DOŚWIADCZENIA: OSTATNIE, NAJPIĘKNIEJSZE, NAJBARDZIEJ ROMANTYCZNE, PRZED BANKRUCTWEM, I ZARAZ DO TEGO DOJDZIEMY. PIERWSZE NATOMIAST TO RÓŻNE FRAGMENTY W SERIE A. CZY JEST TROCHĘ ŻALU, ŻE NIE BYŁEŚ CZĘŚCIĄ PROJEKTU SIENY OD POCZĄTKU W NAJWYŻSZEJ KLASIE ROZGRYWKOWEJ?

"Przyszedłem z innymi oczekiwaniami. Trener Giampaolo, który właśnie w tamtym sezonie, jak sądzę, miał przejść do Juventusu, wydawał się zadowolony z mojego przyjścia, ale potem sprawy nie potoczyły się najlepiej i to mnie zasmuciło, ponieważ był to moment, w którym byłem w fazie rozwoju po ważnym sezonie w Catanii. To było gwałtowne zatrzymanie mojej kariery, ale to część futbolu. Byli tam ważni zawodnicy, trener był już tam od poprzedniego roku i włączenie się do zespołu nie było takie proste. Ale nie mam żadnych żalów, mam piękne wspomnienia o zawodnikach takich jak Emanuele Calaiò, Big Mac, Paul Codrea, Paravicini, Contini, Mannini, Pegolo, Terzi, który radzi sobie w Spezii i jestem przekonany, że zrobi karierę".

JEŚLI SIENA PAMIĘTA CIĘ DOBRZE, TO ZA TEN PÓŁSEZON W SERIE B, KTÓRY ZRESZTĄ ŁĄCZY CIĘ Z GIANNETTIM, BO OBAJ BYLIŚCIE ZMUSZENI ODEJŚĆ, BY SPRÓBOWAĆ URATOWAĆ FINANSOWO KLUB.

"Byliśmy zmuszeni odejść, ponieważ chciano obniżyć budżet płac. Strzeliłem 5-6 goli w rundzie jesiennej, przeszedłem do Latiny i przegrałem finał o powrót do Serie A. To była naprawdę silna drużyna. Valiani, D’Agostino, sam Terzi. Doszło do bardzo dużego upadku, o którym wiecie lepiej ode mnie. Pamiętam, że graliśmy otwarcie przeciwko wszystkim, pamiętam nocnego gola przeciwko Crotone, kontratak przez całe boisko, jedną z moich ulubionych bramek, którą zresztą obejrzałem ponownie kilka tygodni temu".

5 GOLI W LIDZE, PLUS DWA W COPPA, ROZGRYWKACH, W KTÓRYCH SIENA DOTARŁA DO ĆWIERĆFINAŁU WE FLORENCJI.

"To był mój ostatni mecz, wiedziałem już, że odejdę. Na moje miejsce przyszedł Plasmati. Przegraliśmy 1:2 po golu Giacomazziego, rozegraliśmy wspaniałe Coppa Italia, ponieważ wyeliminowaliśmy Catanię, Livorno i Bolonię, a we Florencji zagraliśmy bardzo piękny mecz. Z uczuciem smutku, wiedząc, że to był mój ostatni mecz".

OD TEGO CZASU BYŁEŚ JESZCZE W SIENIE?

"Przejeżdżałem pewnego dnia przez te okolice, często obiecuję sobie, że wrócę, bo jest cudowna. Może w tym roku wykorzystam okazję, by zobaczyć jakiś mecz. Śledzę wszystkie ligi, lubię piłkę nożną. Widziałem, że Siena dobrze zaczęła, droga jest bardzo długa, ale może sobie bardzo dobrze poradzić".

ZAKOŃCZYŁEŚ SWOJĄ KARIERĘ W ROMANTYCZNY SPOSÓB, PO TYM JAK DOPROWADZIŁEŚ DRUŻYNĘ SWOJEGO MIASTA, CIVITANOVESE, Z PROMOZIONE DO SERIE D.

"Bardziej romantycznego zakończenia nie mogłem sobie wymarzyć. Po 6-7 latach za granicą, między Stanami Zjednoczonymi i Kanadą, w różnych miejscach Europy, zdecydowałem się wrócić do domu. Zaczęliśmy od Promozione, gdzie na stadionie było 20 osób. Po dwóch latach wygraliśmy po raz pierwszy dwa mistrzostwa z rzędu i zakończyliśmy ostatnie mecze przy 5 lub 6 tysiącach widzów. Wtedy zdecydowałem, że to czas, by skończyć".

I ROZPOCZĘŁA SIĘ NOWA PRZYGODA.

"Już zacząłem studiować, żeby zostać dyrektorem sportowym, nadarzyła się okazja z Fermaną, której nie mogłem nie wykorzystać. Nie poszło dobrze, zaczęliśmy 20 sierpnia z bardzo małymi zasobami i nie osiągnęliśmy tego, na co liczyliśmy (drużyna spadła do Eccellenza - przyp. red.), ale dla mnie to było formacyjne doświadczenie. Teraz jestem dyrektorem z licencją FIGC, ukończyłem kurs na poziomie profesjonalnym, dokształcam się i czekam na odpowiednią okazję".

W PRZYSZŁOŚCI POWRÓT DO BIANCONERI?

"A dlaczego nie, byłoby to prawdziwą przyjemnością. Siena to ogromna, piękna, wielka rzeczywistość i mam nadzieję dobrze wykonywać tę pracę z uczciwością, z pomysłami. My, którzy jesteśmy "nowym pokoleniem", może nauczyliśmy się od dawnych mistrzów, ale wnosimy coś od siebie. Niech starzy mistrzowie mi wybaczą, ale uważam, że konieczna jest też zmiana pokoleniowa, nowe postacie, które jednak muszą być przygotowane, ponieważ bycie dobrym piłkarzem nie oznacza automatycznie bycia dobrym dyrektorem".

iconautor: Anusz

icon 14.10.2025

icon14:26

iconźródło: sienaclubfedelissimi.it

iconfoto: gettyimages.com











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy